„Hucuł” z oddziału „Bartka ” (Henryka Flame).

23 marca 2015 at 17:21

14. 10. 2014 r. w wieku 91 lat zmarł w Ciścu Jan Szczotka pseud . „Hucuł” – były żołnierz Zgrupowania Partyzanckiego NSZ „Bartek” , kombatant NSZ .

Podczas wojny walczył z okupantem hitlerowskim w lasach sandomierskich , gdzie wraz z rodzicami został wysiedlony z Ciśca . Walkę kontynuował w beskidzkich lasach zaraz po wojnie w oddziale najpierw Antoniego Bieguna pseud.”Sztubak” , później „Bartka”( Henryka Flame ) z innym wrogiem – komunistyczną władzą panoszącą się w Polsce .

Ujawnił się 5 marca 1947 r i był jednym z nielicznych , którzy przeżyli powojenne piekło skrytobójczych mordów dokonanych przez funkcjonariuszy UBP , wieloletnie więzienie i represje . Jak każdy góral , człowiek pracowity , twardy , hardy , uparty .

Nabożeństwo żałobne odbyło się w Kościele Parafialnym w Ciścu w dniu 17 października br.(piątek) o godz.14 . Mowę pożegnalną wygłosił przyjaciel z partyzantki pseud. „Rodzynek” – Władysław Foksa .

Anna Sałamun – cisiecka poetka .

23 marca 2015 at 17:17

P. Sałamun.

Anna Sałamun urodziła się 29 czerwca 1933 roku w Ciścu . Pierwszy wiersz napisała w piątej klasie szkoły podstawowej .Później pisała wiersze dla syna na uroczystości do szkoły , kiedy miał 6 do 12 lat . Pisała wiersze o kwiatach i przyrodzie , o porach roku , na święta kościelne , o życiu swoich bliskich i życzenia dla nich . Od 1981 r. prowadzi kronikę Rycerstwa Niepokalanej . Od dzieciństwa też wykonuje piękne bibułowe kwiaty . A do zaprzyjaźnionych domów dziecka m.in. w miejscowości Skopanie k/ Sandomierza wykonuje na drutach piękne , kolorowe czapki , z których każda ozdobiona jest innym wzorkiem : ta z różyczką , inna muchomorkiem itp.

To sympatyczna , otwarta na ludzi starsza pani i takie też są jej wiersze : pisane sercem .

Cisieckie artystki ludowe , bibułkarki : Maria Madejczyk i Katarzyna Motyka.

23 marca 2015 at 15:27

Maria Madejczyk ( ur.1904 zm. 2003 r.) – cisiecka kwiaciarka , laureatka Nagrody im. Oskara Kolberga w 1996 r.

Urodziła się , żyła i tworzyła w Ciścu , małej wsi leżącej w Beskidzie Żywieckim . Zaczynała  jako młoda dziewczyna pod okiem matki , która też robiła bibułowe , kolorowe kwiaty . Zręczne ich palce naśladowały kształty i barwy kwiatów polnych i róż oraz lilii z ogrodu . Inspirowały je : maki , chabry , polne róże , dzwonki , stokrotki , niezapominajki , bzy . Kwiaty o różnych kształtach i barwach , które później układane były w bukiety , wieńce , serca , kolorowe girlandy w zależności od tego , co miały zdobic . A zdobiły kościoły , liczne cisieckie kapliczki , weselne domy i cmentarze ( kwiaty na groby i wiązanki pogrzebowe były woskowane ) . Kwiaty z bibuły pojawiały się w chwilach radosnych , na dożynkach ,  białe bibułowe lilijki niosły dziewczynki do Pierwszej Komunii świętej , a także towarzyszyły góralom  w chwilach smutku i bólu , na pogrzebach . Wraz z Katarzyną  Motyką wykonywały również wieńce na uroczystości państwowe .

Katarzyna Motyka : „Kocham kwiaty , są one moją radością ” . „Najbardziej interesowały mnie zawsze kwiaty . Jakie one są delikatne , a jakie kolorowe „. Od dziesiątego roku życia , kiedy zmarł jej ojciec , sama musiała zarabiac na siebie  . Początkowo służyła u sąsiada , ale wkrótce jej fascynacja kwiatami przerodzi się w źródło utrzymania .  Naśladowała naturę tworząc z bibuły kwiatowe cudeńka . Jej obrazy na procesje udekorowane nimi  podziwiali znajomi . Sąsiadki zaczęły zamawiac u niej kwiaty na różne okazje : lilijki do Pierwszej Komunii świętej , białe kwiatki do dekoracji na ślub a to woskowane kwiaty na figurki przydrożne i na cmentarz . W tych bibułkowych kwiatach zawierało się szczęście pani Katarzyny . To kolorowe kwiaty z bibuły zwróciły na nią uwagę gospodarskiego syna Leona za którego wyszła za mąż . Podczas wojny w spalonej wiosce z trojgiem dzieci  przeżyła straszne chwile . I znów kwiaty ratowały ją z opresji . Kiedy zrobiła kwiaty i udekorowała nimi ołtarz w kościele w Milówce spodobały się Niemce , która poprosiła o zrobienie takich samych na wesele jej córki .Spodobały się gościom weselnym i znów były zamówienia . W1946 z wojny wrócił mąż . Wspólnie zabrali się do odbudowy domu i wychowania dzieci . W niewielu wolnych chwilach oddawała się ulubionemu zajęciu : robiła bibułowe kwiaty . Nie sposób wymienic w ilu imprezach folklorystycznych brała udział , ile nagród zdobyła .

Kiedy w 1970 r. Muzeum w Żywcu ogłosiło pierwszy konkurs na kwiaty i ozdoby bibułowe przystąpiły do niego obie cisieckie bibułkarki : Maria Madejczyk i Katarzyna  Motyka a prócz nich 9 innych kobiet z okolic Żywca . Prace ich wyróżniały się pięknem wykonania i estetycznym i pomysłowym rozmieszczeniem kolorów i kształtów . Zdobywały co rok nagrody i wyróżnienia . Rozpoczęły współpracę ze Spółdzielnią „Millenium” , która ich wieńce sprzedawała w kraju i za granicą . Kilkakrotnie brały udział w Festiwalu Górali Polskich w Żywcu , w Tygodniach Kultury Beskidzkiej , w Cepeliadzie w Płocku i w Krakowie .

Pani Katarzyna odbyła podróże do krajów , gdzie znane już były jej kwiaty  : do Czechosłowacji , NRD I NRF , do Szwecji . Lot samolotem nie robił już na niej wrażenia . Leciały z nią jej ukochane kwiaty .

W r. 1995 Maria Madejczyk odznaczona została nagrodą Wojewody Bielskiego a rok później została laureatką Nagrody im. Oskara Kolberga .

Obie panie  chętnie dzieliły się swoimi umiejętnościami z innymi . Uczyły nie tylko swoje dzieci i wnuki ale zapraszane na lekcje wychowawcze i plastyczne uczyły swojej sztuki dzieci szkolne . Bibułowe kwiaty chętnie wykonywali nawet chłopcy .

Wnet pojawiły się następne artystki : Aniela Łajczak i Teresa Szeląg .

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij